Nazywam się Oliwia Lubaczewska jestem uczennica klasy 3 EG w Zespole Szkół Technicznych w Bytomiu. Interesuje się wieloma rzeczami związanymi między innymi z poznawaniem nowych kultur i muzyką. Jako iż mój pierwszy krąg zainteresowań bardzo pasuje do projektu Erasmus+ uznałam, że to coś idealnego dla mnie.
Bardzo cieszę się z faktu, że mogę brać udział w takim projekcie, który bardzo pomoże mi w rozwoju na wielu płaszczyznach. Uczę się tu nie tylko angielskiego w użytku codziennym, ale i powoli podłapuje hiszpańskie słówka i zwroty. Podsumowując wyjazd na praktyki zagraniczne to dużo atrakcji, dużo emocji i dużo pracy związanej z projektem, jednak mimo to wszystko warto wziąć w nim udział i spróbować. Osobiście jeżeli dostałabym ponownie szanse wzięcia udziału w projekcie, na pewno bym z niej z chęcią skorzystała.
Pracuje w sklepie Totem Tanz znajdującym się w centrum Sewilli. Jako iż mieszkam w centrum to do pracy mam 4 minuty spacerkiem. Jest to sklep z płytami i asortymentem muzycznym czyli praca idealna dla mnie, związana z moim kręgiem zainteresowań. Atmosfera w pracy panuje lepsza niż kiedykolwiek mogłam sobie wymarzyć, pracuje z szefem Hugo i w niektóre dni z dodatkowymi pracownikami. Wszyscy mówią po angielsku więc nie ma problemu z dogadaniem się i ogólną komunikacją. Zajmuje się głównie przenoszeniem danych między platformami i marketingiem w mediach społecznościowych. Poza zajęciami z programu praktyk pojawiają się również inne mniejsze zadania w których mogę pomóc w sklepie i chętne to robię. Pracuje 6 godzin dziennie czyli poza pracą znajduje czas na różne inne atrakcje.
Gdy przyjechałyśmy do Sewilli, zostałyśmy miło zaskoczone przez małżeństwo (Rocio i Antonio), które podwiozło nas do samego centrum miasta gdzie znajdowało się mieszkanie. Jego lokalizacja jest świetna, bo znajduje się 2 minuty pieszo od Setas de Sevilla czyli sławnych sewillijskich grzybów, które są miejscem spotkań przeróżnych osób przez cały dzień. Mieszkamy we dwójkę w małym pokoju, który jest wyposażony w dwa łóżka, szafę oraz dodatkowe dwie szafki (w tym jedną nocną). Choć jest on mały całkowicie nam wystarcza i nie potrzebujemy niczego więcej. Obok nas w drugim pokoju mieszkają dwie Amerykanki, które przyjechały do Hiszpanii na jeden semestr. Oprócz nich mieszkają z nami wcześniej wspomniani Rocio i Antonio oraz ich syn Jorge. Odbywamy naszą praktykę w lutym, który nawet w Hiszpanii nie jest ciepły, ale rodzina stara się jak najlepiej o nas zadbać dlatego często pyta czy nie marzłyśmy w nocy i proponują nam dodatkowe ogrzewanie. Jedzenie hiszpańskie znacznie różni się od polskiego a w szczególności od kuchni śląskiej, ale choć potrafi początkowo zaskoczyć można się do niej przyzwyczaić. Rodzina po każdym obiedzie, kolacji czy śniadaniu pakowanym na wycieczkę pyta nas czy nam smakowało. Rocio zapamiętuje co lubimy i gotuje nam to ponownie. Komunikacja w naszym nowym domu jest znacznie ułatwiona przez to, że Rocio mówi po angielsku tak jak jej syn Jorge, Amerykanki mówią też po hiszpańsku, a Antonio pomimo tego, że komunikuje się jedynie po hiszpańsku świetnie dogaduje się z nami na migi. Mieszkanie tutaj nie sprawia nam żadnych problemów, w domu panuje przyjemna atmosfera a podczas wspólnych obiadów jest zawsze o czym porozmawiać. Początkowo bałyśmy się u kogo będziemy mieszkać czy też jakie zastaniemy warunki, ale zostałyśmy miło zaskoczone i nie zamieniłybyśmy naszego tymczasowego domu na żaden inny.